Wyświetlenia Bloga

piątek, 23 sierpnia 2013

Liam

Obudził mnie dźwięk mojego budzika. Zwlokłam się powoli z łóżka i poszłam do łazienki. Zrobiłam delikatny makijaż włosy zostawiłam tak <KLIK> . Pobiegłam szybko do szafy i wyciągnęłam ubrania i zbiegłam na dół. Wzięłam tylko jabłko, i wyszłam z domu. Założyłam słuchawki i włączyłam Iron Maiden - Fear of the Dark i poszłam w kierunku szkoły. Po drodze spotkałam Samantę i razem już poszłyśmy w kierunku szkoły. Dziś w miarę szybko minął Ci dzień w szkole.
- [t.i] idziemy na zakupy??? Spytała blondynka.
- Możemy iść, ale potem na kawę. Ok? Spytałam unosząc brew w górę.
- No to idziemy. Powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Szłyśmy przez park normalnie rozmawiając, do puki moja kochana przyjaciółka nie zaczęła tematu One Direction.
- Może ich dziś spotkamy? Fajne by było. Zobaczyła bym Niall'a. Zaczęła wymieniać z resztą jak zawsze.
 - Tak Tak spotkamy spotkamy. I zrobiłam minę z udawaną nadzieją. Spojrzała na mnie i zaczęła udawać obrażoną. Ona zawsze strzela te swoje minki tak, że muszę zawsze wybuchnąć śmiechem a ludzie patrzą się na mnie jak na idiotkę. Tak jest zawsze. Do galerii szłyśmy już nie grążąc tego tematu. Doszłyśmy do galerii. Gdy skończyłyśmy zakupy poszłyśmy do naszej ulubionej kawiarenki. Weszłyśmy i przywitałyśmy się z Henry'm tamtejszym kelnerem. Zamówiłyśmy to co zawsze i usiadłyśmy na swoich miejscach. Zaczęłyśmy poplotkować o naszej klasie. W pewnym momencie weszło pięciu chłopaków z dwójką dziewczyn. Spojrzałam na Sam a ta miała taki wielki zaciesz jak nigdy. Czekaj, Czekaj piątka chłopaków, i zaciesz na twarzy mojej koleżanki... To to całe One direction.
- Nie. Powiedziałam, bo wiedziałam co się kroi.
- Czemu? Spytała ze smutkiem.
- Bo nie koniec i kropka... Nie zdążyłam a oni byli już przy naszym stoliku.
- Hej czy możemy się dosiąść? Zapytał wysoki brunet o brązowych oczach z kilkoma tatuażami.
- TAK!! Niemal wykrzyczała tego blondi.
- A tak wogule jestem Liam. Brunet pokazał na siebie. A to jest Harry, Niall, Zayn, Louis. Ta blondynka to Perrie, a brunetka to Eleonor. Przedstawił wszystkich.
- Miło nam poznac ja jestem Samanta, ale mówią na mnie Sam, a to jest [t.i]. Powiedziała a ja się tylko uśmiechnęłam, czułam wzrok Liam'a na swojej osobie. Czułam się trochę nie komfortowo. Oni rozmawiali a ja się wyłączyłam. Po chwili poczułam szturchnięcie w bok.
- Co? Spytałam Sam.
- Telefon. Odpowiedziała. Od razu wstałam i wyszłam z lokalu. Dzwonił mój kochany braciszek. Kiedy zakończyłam z nim rozmowę weszłam do lokalu, a oni się na mnie dziwnie patrzyli oprócz Samanty.
- Coś się stało? Spytałam
 - Masz fajny dzwonek. Powiedział Harry z bananem na twarz, wtedy się ogarnęłam, że na dzwonku mam Nirvana- Rape Me ( Czyli zgwałć mnie po polsku).
- Daj spokój. Odpowiedziałam.
- Hej może wpadniecie do nas na grilla? Zapytał Louis chyba dobrze zapamiętałam.
- Idziemy? Spytała mnie blondi.
- Możemy. Odpowiedziałam obojętnie.
- To macie tu nasz adres i bądźcie na 19. Powiedział Liam.
- Dobra to jesteśmy umówieni. Odpowiedziałam i wstałam. Pożegnałam się z nimi i wyszłam razem z przyjaciółeczką.
- O ja pierdole! 1D nas zaprosiło do siebie! AAAAA! Zaczęła piszczeć.
- JHU!! Odpowiedziałam z udawaną radością.
- A najlepsze jest to, że spodobałaś się Liam'owi. Powiedziała.
- Co? Ja? Spytałam nie wierząc w to co mówi.
- To co słyszałaś. Tobie on też się spodobał. Skakała jak mała dziewczynka.
 - Ty Niall'owi ! Wystawiłam jej język. Doszłyśmy do mojego domu pożegnałyśmy się i umówiłyśmy się na 19 z racji tego, że oni mieszkają na drugim końcu Londynu. Była 18 więc umyłam się chwile pograłam na X-box'sie i zaczęłam się szykować. Włączyłam płytę Adam'a Lambert'a i pierwszą piosenką byłaShady. Bardzo lubiłam tą piosenkę więc zaczęłam tańczyć. Zanim się obejrzałam była już 18:40 więc miałam mało czasu. Ubrałam się i poszłam założyć bandamkę na swoje ogniste włosy.Zeszłam na dół i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to mój wafel. Przywitałam się z nią i ruszyłyśmy. Rozmawiałyśmy na różne tematy. Równi o 19;30 Zadzwoniłyśmy do drzwi otworzy nam Lou. Przywitałyśmy się z nim przytulasem. Zaprosił nas do ogródka gdzie czekała na nas reszta. Przywitałyśmy się z resztą, a gdy witałam się z Liam'em to trochę przedłużył ten uścisk.
- Ślicznie dziś wyglądasz. Powiedział szeptając mi do ucha, aż mi gorąco się zrobiło.
- Dzięki. Powiedziałam i się zarumieniłam. Chłopak się słodko uśmiechnął i poszedł do kuchni po jakieś przekąski. Impreza się rozkręcała a praktycznie wszyscy byli pijani oprócz mnie i Li.
- Hej zagrajmy w butelkę!! Wykrzyczał blondyn.
- OK! Wszyscy odparli chórem. Pierwszy kręcił Zayn no i wypadło na Sam to tam kazał jej pocałować Niall'a. Butelka coraz bardziej się rozkręcała, a moją największą obawą jest, żeby nie miec wyzwania z Li. Teraz kręcił Harry. Trafiło na mnie. O cholera.
- Prawda czy wyzwanie. Zapytał
- Wyzwanie. Odpowiedziałam
- A więc masz iść z Liam'em do domu i macie się całować przez 3 minuty. Odpowiedział patrząc się na Liam'a i mile się uśmiechając. Spojrzałam na Liam'a a on wstał i podał mi rękę. Wstałam i skierowaliśmy się do cholu.
- Jeżeli nie chcesz nie musimy tego robić. Powiedział spokojnie. " Raz a kozia śmierć" Pomyślałam i wbiłam się w jego usta. Na początku chłopak był zdezorientowany, ale później odwzajemnił pocałunek. Czułam jak się uśmiecha przez pocałunek. Muszę to przyznać, że on świetnie całuje. Wróciliśmy do środka, a wszyscy się na nas dziwnie patrzyli.
***
Jesteś już z Liam'em od 2-uch lat. Tworzycie bardzo udany związek. Sam jest z Niall'em. A ja mam dziś powiedzieć, Liam'owi, że zostanie ojcem.

Od autorki: Nie wiem nie jestem z niego za bardzo zadowolaona. I jak by co ten imagin jest z mojego bloga tak, żeby nie było, że jestem jakąś kopiarą. Nie to jest z mojego bloga. Liczę na komętarze. 


niedziela, 21 lipca 2013

Wyjaśnienie

Kochani!

Nie wiem czy mnie pamiętacie, ponieważ dodałam post aż 10 dni temu, a potem cisza z mojej strony. Obiecałam Wam jakiegoś imagina, postaram się go napisać i wstawić jutro. Już tłumaczę skąd ta nieobecność. W sobotę tydzień temu nie miałam internetu, ponieważ coś się popsuło.Natomiast w niedzielę wyjechałam z przyjaciółką na tydzień do jej wujka i dopiero dziś wróciłam. Także przepraszam i postaram się to naprawić ;D

~Zuzka

piątek, 12 lipca 2013

Zayn +18

Hejka jestem Jula i jestem nową adminką. Będe tylko pisac imaginy dalszą częśc tej histori będzie prowadziła Druga Jula. A więc zaczynamy :)

Wracałam ze szkoły po całym ciężkim tygodni nauki do domu swojego chłopaka Zayn'a. Tak moim chłopakiem jest ten słynny Zayn Malik z One Direction. Było już grubo po 21 a mnie jeszcze w nie było. Do domu dotarłam o 22. Stanęłam przed prostokątem i nacisnęłam klamkę. W środku zobaczyłam świeczki i porozrzucane płatki róż które prowadziły na górę. Weszłam po schodach. Płatki kierowały do łazienki. Podeszłam pod drzwi i pociągnełam klameczkę do dołu. Uchyliłam drzwi i ujrzałam masę małych świeczuszek, porospywane płateczki róż. Spojrzałam na wanne a tam leżał mój książe z bajki.
- Witam kochanie. Czy mogę dostac ten zaszczyt i wykąpiesz się ze mną. Spytał tym swojm niskim ochrypniętym głosem. Już wiedziałam o co mu chodzi. W rolę był grany seks. No ale co tak zawsze kończy się nasz każdy dzień, ale nie z takimi kąpielami on zawsze coś wymyśli.  Stopniowo zaczęłam się rozbierac kręcąc przy tym biodrami. Malik się na ciebie patrzył aż mu silinka poleciała a ja się tylko zaśmiałam. Gdy zrzuciłam z siebie wszystkie brania wskoczyłam do Malik'a. Chłopak zaczęł mnie namiętnie całowac i bawic się mojimi piersiami. Chłopak wyszedł z wanny i wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do sypialni. Rzcił moją osobę na łóżko usiadł na mnie rozkrakiem i zaczęł mnie całowac po każdym moim zakamarku. Doszedł do mojej kobiecości. Włożył we mnie dwa palce. Na początku mnie to bolało ale później sprawiało mi to czystą przyjemnośc, dołożył trzeciego jęczałam tak głośno, że chyba cały Londyn mnie słyszał. Powoli zaczęłam dochodzic ale w ostatnim momęcie wyjął ze mnie palce i wsadził we mnie swojego kolegę. Posówał mnie bardzo szybko. Moje paznokcie rysowały plecy bad boy'a. Zmienialiśmy kilka razy pozy. Teraz to ja siedziałam na nim i skakałam po nim jak szalona. 
- Krzycz mała moje imię. Powiedział brązowo oki przystojniak.
-ZZZZZZZZZZZZAAAAAAAAAAAAAAAAAAYYYYYYYYYYYYYYNNNNNNNNNNNNN!! Z...A...N...Y!!!! Krzyczałam jego imię i jeszcze jedna chwila i dojdę. Pomyślałam.
- Na mój znak dojdziesz. Powiedział a ja pokiwałam głową na tak. 
- JUŻ!!! Krzykną a my się wymieniliśmy się naszymi sokami. W tym momęcie poczółam jakby ulgę.
- Kocham Cię. Wyszeptał chłopak i pocałował mnie w czubek głowy.
- Ja Ciebie bardziej. I przytuliłam się do jego klatki piersiowej a on nas przykrył kołdrą i poszliśmy spac. 
Od autorki: Mam nadzieję, że się podobało liczę na gorące komętarze <3 <3

czwartek, 11 lipca 2013

about myself

Hej wszystkim <3

Na początku chciałabym się przedstawić. Jestem nową współprowadzącą tego bloga i nazywam się Zuzia. Mam siedemnaście lat i po wakacjach idę do drugiej klasy liceum. Jestem Directionerką i Roomies. Bardzo kocham oba zespoły i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Wiele się od nich nauczyłam i są dla mnie wsparciem. Uwielbiam grać w siatkówkę, pływać, jeździć na rowerze i czytać wszelakie książki. W wolnym czasie spotykam się z przyjaciółmi, z którymi świetnie się bawię i nigdy nie nudzę :)

Mam nadzieję, że spodobają Wam się moje imaginy. Ostrzegam tylko, że piszę po raz pierwszy, więc proszę o wyrozumiałość. Uwagi dotyczące mojej twórczości przyjmę bez problemu, ale proszę bez hejtowania - nie trawię tego ;D

~Zuzka

Rozdział 7

+nie odpowiadam za to co czytacie

*Harry*


Wziąłem głęboki oddech spoglądając przez okno. Miesiąc... Dokładnie miesiąc odkąd nasza owa przyjaźń z Louisem definitywnie dobiegła ku końcowi.
Z każdym dniem jest gorzej. Z każdym dniem tracę coraz więcej. Od ponad miesiąca nie wyszedłem na scenę, nie śpiewałem, nie mówiąc o reszcie.
Chodź z chłopcami widuję się dość często nic nie jest jak kiedyś.


Odwróciłem głowę z drugą stronę dostrzegając wielkie łóżko stojące w samym centrum pokoju.
Leżała na nim Jade juz od ponad godziny nałogowo wpatrując się w biały sufit.


- Kochanie. - zacząłem podchodząc do łóżka. Próbowałem położyć na jej ramieniu dłoń lecz jej reakcja już od ponad miesiąc była niezmienna. Zadrżała pod wpływem mojego dotyku, natychmiastowo sie odsuwając. Bała się mnie.



- Popatrz na mnie. - szepnąłem spoglądając na jej twarz. W zamian opuściła swoją głowę ku pościeli. Delikatnym ruchem reki chwyciłem jej podbródek.


Posłała mi nieśmiałe spojrzenie, natychmiast odwracając wzrok.


Westchnąłem głęboko porządkując myśli. Oblizałem usta zbierając się by zacząć mowić.


- Wiesz że dłużej tak być nie może prawda ? Boisz się mnie, zamykasz w sobie. Kiedy ostatnio normalnie rozmawialiśmy ? Unikasz mnie. Nie pamiętam kiedy ostatnio w nocy cię przytuliłem, nie mówiąc o innych rzeczach. Skarbie nie możesz się mnie bać, jemu tylko o to chodziło.


- Harry ja...


- Pozwól mi przy tobie być, pozwól mi sprawić abyś znów poczuła się piękna. Nie odpychaj mnie.


- Nie odpycham cię. - powiedziała cicho.


Przeniosłem prawą dloń na jej policzek delikatnie go głaszcząc.


- Kocham cię tak samo jak zawsze, nic się nie zmieniło. Tylko pozwól sobie pomóc.


- Która godzina ? - szepnęła z obawą, próbując odciągnąć mnie od tematu.


- Dochodzi dziewiętnasta. - westchnąłem.


- To może ja pójdę wziąć prysznic. - mruknęła schodząc z łożka.


Przejechałem dłońmi wzdłuż włosów kompletnie nie wiedząc jak się zachować. W końcu korzystając z okazji nie odwracając się nabrałem powietrza do płuc.


- Pozwól mi iść z tobą.


- Co ?


- Jade pozwól mi. Proszę.


- Harry ale..


- Proszę. - szepnąłem.


- D-dobrze. - odpowiedziała... zażenowana ?


*Jade*



Harry otworzył drzwi łazienki przepuszczając mnie przodem.
Od razu osunęłam się w kąt pomieszczenia starając się zostać niezauważalną chodź dobrze wiedziałam że było to niemożliwe. Moje ciało stawało się coraz bardziej napięte.


Zaczęliśmy się rozbierać. Nogi mi się trzęsły, w rzeczywistości nie wyobrazałam sobie teraz stanąc przed kimś nago.
W momencie kiedy miałam ściągać stanik poczułam silne dłonie zaciskając się wokół mojej talii.


Moje mięśnie odruchowo się napięły.


- Spokojnie. - szepnął. - Przecież wiesz że nic ci nie zrobię.


Powoli pozbył się górnej częsci mojej bielizny, hacząc o majtki. Wzdrygnęłam się a moje ciało przeszły ciarki.


- Tylko spokojnie...


Wiedziałam że nie mogę protestować. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego że wszystko bym popsuła.


Kiedy nasze ciala stały się definitywnie nagie zadałam sobię sprawę jak mały jest prysznic, powiedziałabym zbyt mały.


Weszliśmy oboje do kabiny.


- Jesteś piękna. - uśmiechnął się. Poczułam że moje policzki robią się czerwone, a serce zaczyna bić szybciej.


Harry obrócił mnie lekko popychając na ścianę prysznicową. Jego oczy zamigotały, przybliżając swoje usta do moich. Czułam przez pocałunek jak ściska mój tyłek. Chodź nie chciałam - mimowolnie jęknęłam w jego usta.


Posłał mi figlarny uśmieszek mrugając okiem.


Czułam że czerwienię się jeszcze bardziej.


Harry zasmiał się i pochylił by pocałować mnie raz jeszcze.
- Tak bardzo cię kocham - wyszeptał powodując u mnie przyspieszony oddech.


*Harry*



Wychodząc spod prysznica sięgnąłem po dwa ręczniki i podałem jeden z nich Jade. Dziękując mi, owinęła swój recznik wokół idealnej figury.


Poszliśmy do sypialni. Obserwowałem ją kiedy zdjęła ręcznik z ciała stając plecami do mnie. Oblizałem wargi, po czym stanąłem za nią i owinąłem ramiona wokół jej talii.


- Kochanie, pozwól mi cię kochać. - jęknąłem cicho do ucha Jade, składając delikatny pocałunek na jej ustach.


Usłyszałem jej chichot , kręcąc głową. Odsunęła się.


Czułem jak dziewczyna sie napina, sam przybliżyłem się do niej.


- Harry... - szepnęła ale ja ją zignorowałem całując jej szyję, moja reka powędrowała między jej uda.


- Co ty na to ? - mruknąłem cwaniacko. Przytaknęła nerwowo. - Spokojnie, nie denerwuj się.


Nie chcąc marnować czasu położyłem Jade na łóżku. Delikatnie rozszerzyłem jej nogi.


- Jade - jęknąłem oblizując moje usta.


*Jade*



Harry popatrzył nieco w dół przyglądając się mojej klatce piersiowej, a następnie z powrotem na mnie. Pocałował mnie ponownie lecz tym razem z większą zawziętością. Delikatnie przeniósł swoje ciało nade mnie.


Wsunął we mnie palec, potem drugi. Przymknęłam powieki oddając się całkowicie przyjemności.


- Harry - jęknęłam.


- Wiem kochanie. - odpowiedział łagodnym tonem.


Leżałam na łóżku starając się wyrównać oddech, po fali gorąca która przeszła przez moje ciało.


- Pragne cię. - Harry wychrypiał slodko tuż przy moim uchu.


Uśmiechnęłam się wślizgując pod jego ciało rozkładając nogi tak by było mu wygodnie. Zaczerpnęłam powietrza kiedy chłopak powoli we mnie wszedł.


Kolejne dwie godziny spędziliśmy na czułych rozmowach i nie fatygując się nawet by sprawdzic która godzina , wtuleni w siebie zasnęliśmy.

*********************************************************************************
Hahahaha to Chyba njlepszy rodział jaki udało mi się napisać xd hahaha <3

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 6

* Harry *

Rodzi się uśmiech. Bu­duje się sub­telny łuk w kąci­ku wis­niowych ust… Może przez wczo­raj­szy sens życia. Za­baw­ne od­garnianie te­go opor­ne­go kos­my­ka włosów z mo­jej twarzy. A oczy? Nie mu­sisz zu­pełnie nic mówić. Nie po­ruszaj­my te­matów trud­nych. Zo­bowiąza­nia mnie stre­sują. Spi­nam się, przes­tając być sobą. Pachniesz deszczem. Na­wet nie pot­ra­fię wyob­ra­zić so­bie Two­jego sma­ku… Za­pach jest obłędny – przyp­ra­wia mnie o dreszcze na ple­cach. Nie śpie­szmy się. Do końca dnia ma­my jeszcze spo­ro cza­su.

***

Delikatny dotyk lodowatych dłoni na mojej skórze sprawił że rzeczywistość znów zaczęła istnieć. Wróciły problemy, wróciły pytania, zawody, rozterki. Powieki uniosły się ku górze na kilkanaście najbliższych godzin.

- Dzień dobry - szepnął cichutki głosik.

Wtuliłem się bardziej w ciało dziewczyny szukając zapomnienia. Ale wiedziałem jednak że zaraz przyjdzie ten czas kiedy zaczniemy rozmowę. Zada pytania na które odpowiedzi znam i chcąc czy nie chcąc będę musiał je przedstawić.

- Harry ?

- Tak ? - mruknąłem.

- Powiesz mi co się wczoraj działo, bo nie za bardzo pamiętam. - zaśmiała się delikatnie.

- Gdzie reszta ? - zapytałem chcąc jak najdłużej mijać się z drażliwym tematem.

- Liam zawiózł Danielle na próbę, Zayn powiedział że chce nas zostawić bo Lou o to prosił czy coś i zabrał Nialla, a Louisa jak nie ma tak nie ma. - wytłumaczyła.

- Mhm.

- Jesteś na mnie zły ? - spytała.

- Nie, oczywiście że nie. - odpowiedziałem chowając twarz w jej włosach.

- Harry tak w ogóle. Czemu obudziłam się w pokoju gdzie spać miał Louis, tym bardziej ... Dlaczego obudziłam się umm... naga ?

Westchnąłem cicho przejeżdżając dłonią wzdłuż moich włosów. Moje mięśnie mimowolnie stały się napięte, a przed oczyma miałem obraz wydarzeń z ostatniej nocy.

- Hej. - pogładziła mnie po policzku delikatnie się uśmiechając. - Co się dzieje ?

- Posluchaj mnie - zacząłem. - Powiem ci pewną rzecz. I może ci się to zdawać nierealne, możesz mi nie uwierzyć ale dobrze wiesz że nie okłamałbym cię w takiej sprawie...

- Jakiej sprawie ? - zdziwiła się.

- Posłuchaj. Wczoraj kiedy wszyscy siedzieliśmy razem po prostu źle się czułem. Chciałem zabrać cię już do pokoju, spokojnie zasnąć ze świadomością że jesteś obok. Właściwie wszyscy się już rozchodzili po pokojach. Ty śmiałam się razem z Danielle, mówiąc wprost obie byłyście jak nieprzytomne. Louis zapewnił mnie że zostanie z wami, gdyż on nie pił a potem zwyczajnie odniesie cię do mnie. Więc ja glupi uwierzyłem i poszedłem do tego cholernego pokoju. Właściwie nie wiem co działo się potem. Zostalaś ty, Danielle i Tomlinson. Godzine może, półtorej potem zdałem sobię sprawe z tego że nadal cię nie ma i po prostu wstałem.

- I co było dalej ? - Jade odważyła się odezwać po chwili przerwy.

Nie dałem rady. Z moich oczu pociekły łzy, wszystko znów odżyło.

- Harry. Co się dzieje. Czemu ty płaczesz ? Co ci do cholery jest.

- Nic mi nie jest. - szepnąłem. - Po prostu wszedłem do pokoju obok. Byłaś tam ty. Był tam Louis. Ty spałaś. On... On cię rozbierał. Rozbierał siebie...

- Co ? Czekaj nie bardzo rozumiem.

- Po prostu cię kurwa rozebrał i nie wiem ? Zgwałcił ? Nie wiem jak to nazwać. Ja zwyczajnie nie mam siły...

- Harry czy ty się dobrze czujesz ? Ty masz pojęcie o czym mówisz ?

- Mam Jade. Doskonale wiem co mówie. I oboje doskonale wiemy o tym że nie żartowałbym z takich rzeczy.

- Co ?

- Mówię prawde. I choćby dowodem tego wszystkiego jest to że obudziłas się w innym pokoju, w dodatku naga...

Z jej ust zaczął wydobywać się gorączkowy oddech, klatka piersiowa unosiła się szybko i niezbyt równomiernie a jej oczy zapełniły się słoną substancją.

- Nie zostawiaj mnie... - szepnęła.

- Nie zostawie cię. Rozumiesz ? On chciał tylko nas poróżnić. Chciał mi cię zabrać. Nie pozwolę na to.

- Nie chcę go widzieć. - wtuliła się w moją pierś.

- Dopilnuje tego.
**********************************************************************************
Mój Ask.fm

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 5

*Louis*


- Życzę miłej zabawy Lou. - Harry szepnął cichutko. Już po kilku sekundach na jego policzkach dostrzegalna była spora ilość słonych łez. - Życzę miłej zabawy. - powtórzył po czym zwyczajnie odszedł.

Cholera. I dopiero w tej chwili dotarło do mnie co najlepszego zrobiłem, jakim kurewsko podłym chujem jestem. Upiłem dziewczynę przyjaciela, jego wysłałem do pokoju, po czym właściwie nie wiem jak to nazwać. Zgwałciłem ją ?

Nie, to chyba niedobre określenie. Zresztą czy to ważne ? Skrzywdziłem przyjaciela, skrzywdziłem kogoś kogo kocham, skrzywdziłem ich obu. Ale czy dopiero po dokonanym fakcie musiałem przejrzeć na oczy ?

Wziąłem głęboki oddech starając sie uspokoić.

Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, by nawiązać więź, wystarczy chwila by go stracić. Wystarczy chwila...

Jestem pierdolonym egoistą.

Wyobraźcie sobie sytuacje zupełnie odwrotną. Jesteśmy z Jade parą, planujemy wspólną przyszłość, aż tu pewnego dnia przychodzi Harry, upija ją do nieprzytomności a następnie rozbiera. Nie wiem co bym w takiej sytuacji zrobił. Nie wiem...

Najgorsze w tym wszystkim jest to iż Amy nie jest niczego świadoma. Nie ma pojęcia, nie śmie nawet snuć podejrzeń że zdolny jestem do czegoś tak podłego.

Podniosłem się ostrożnie z łóżka nie chcąc zbudzić dziewczyny, nasunąłem na siebie bokserki po czym wyszedłem z pokoju.

Muszę wszystko naprawić.

O ile jeszcze jest co naprawiać...

Przemknąłem cichutko korytarzem stając pod drzwiami sypialni Stylesa. Zacisnąwszy powieki delikatnie uchyliłem drzwi przechodząc przez próg pomieszczenia.

Sylwetka chłopaka wtulona była w dużą poduszkę na środku łóżka, z jego ust wydobywał się cichy szloch.

- Harry ja ... - zacząłem.

Na dźwięk mojego głosu gorączkowo się podniósł po dosłownie sekundzie znajdując się obok mnie. Chwycił moje ramiona popychając mnie na ścianę. Jestem dupkiem, należało mi się. Jego oczy przepełniała nienawiść w stosunku do mojej osoby... Miał do tego prawo...

- Nie odzywaj się do mnie - warknął szorstko. - Nie pokazuj mi się na oczy, nie wchodź mi w drogę, nie zbliżaj się do mnie nawet na kilometr. Rozumiesz ? Jesteś dla mnie nikim. Nigdy mówię nigdy bym się tego po tobie nie spodziewał. I ty nazywałeś siebie moim przyjacielem, moim bratem ? Zwodzisz mnie, upijasz moją dziewczynę, a potem kiedy myślisz że droga wolna od tak ją pieprzysz ? Co myślałeś ? Że ją przelecisz, nikt nie zauważy i po sprawie. - patrzył na mnie z niedowierzaniem. - Nienawidzę cię ! Jesteś zwykłym chujem. Masz ją za jakąś dziwkę ? Nie umiesz opanować swoich potrzeb i od tak pierdolisz moją dziewczynę ?! Czy ty w ogóle jesteś świadomy tego co zrobiłeś ? Czy ty masz pojęcie że to był gwałt ? Nie wiem co siedzi w tej twojej główce ale zrobiłeś to wbrew jej woli, co gorsze oni z zdaje sobie z tego sprawy czyż nie ?

Na jego policzkach pojawiła się kolejna porcja łez.

- Co chciałeś osiągnąć ? Zaliczyć ją i tak sobie żyć dalej ? A może wydawało ci się że jeżeli to zrobisz ona od razu do ciebie pobiegnie i rzuci ci się w ramiona ? Jesteś kurwa chujem ! Ona jest moja rozumiesz !? Jest moją miłością!!! - Harry rozpłakał sie na dobre, powoli usuwając się po ścianie.Usiawszy na podłodze skulił się chowając twarz w dłoniach.

Kurwa, co ja narobiłem.

Dopiero co wróciła, dopiero co jej zdrowie stało pod ogromnym znakiem zapytania, dopiero co wyszła z depresji...

Kurwa.

Nie myśląc długo zarzuciłem na siebie koszulkę oraz spodnie po czym wyszedłem z domu kierując się do własnego.

Co będzie dalej ?

**********************************************************************************

Rozdział 4

* Claudia cz.1 *

Nikt kogo znam nie ma pojęcia o mojej tajemnicy.
Dziecko urodzi się za cztery miesiące...Co ja wtedy zrobię? Do kogo pójdę? Mieszkam na stancji z moją kuzynką Nancy. Ona jedyna wie o mnie prawide wszystko...Przypuszczam że ona zdaje sobie sprawę z tego że jestem w ciązy...Tego boję się najbardziej. Od rodziców wyprowadziłam się prawie rok temu...Nie będę tam wracać..Nie ma po co.
Hmm...Myślę że na Zayna mogę liczyć...Ale nie jestem pewna jak zareaguje na to że mam dziecko...mam...ale nie z nim.
Dzisiaj zadzwonił do mnie i poprosił o spotkanie...Zgodziłam się. Postanowiłam że właśnie tego dnia powiem mu o dziecku...
Po godzinie czasu byłam już  pod mieszkaniem Zayna. Powolnym krokiem stąpałam po schodach. Ostrożnie zapoukałam do jego drzwi, po czym ujżałam jak zwykle rozpromienioną twarz Malika.
-No hej!!!- krzyknął i pocałował mnie w policzek- zimno Ci?
-Troche-odpowiedziałam i poszliśmy do pokoju....Usiadłam na kanapie.
Po paru sekundach zjawił się Zayn z kocykiem, dziecięcym kocykiem....Patrzyłam tempo w koc nie wiedząc co ze sobą zrobić... w końcu zaczęłam płakać.
-Ejjj- szepnął Zayn- co Ci?
Nie dałam rady nic powiedzieć...Płakałam nadal....
- Co się stało?-zapytał ponownie
-Mam wyrzuty sumienia!-odparłam
-Przejdzie Ci...
-Ale tu chodzi o Ciebie! I o mnie! I to ważne! i....- nie dał mi dokończyć zdania i przysuną moją głowę do swojego torsu...Wtulona w koszulę powoli się uspokajałam...
-No...teraz mi powiedz o co chodzi.
-Bo ja...ja mam....będę miała dziecko
-I co? dlatego płaczesz? Byłem świadomy tego ryzyka Claudia! Cieszę się! Myślisz że nie jestem gotowy by.....
-Ale Zayn!!! To dziecko nie jest twoje!-krzyknęłam
Na twarzy chłopaka zobaczyłam lekkie zmieszanie.Nie wiedział co mówić...W końcu wydukał kilka zdań...
-No więc...chcesz mi teraz powiedzieć...że z nami..no wiesz... finish?
-Nie ! Zayn!  nie o to mi chodziło....
-Czyli jesteśmy razem?
-Masz prawo mnie nienawidzieć!
-Ale .... ja cię kocham!...Powiedz mi tylko jedno
-Słucham?
-Kochas mnie? czy ojca dziecka?
-Oczywiście że Ciebie!
-To dlaczego to zro.....
-Nie chce o tym rozmawiać! To było... On... On mnie zmuszał....
-Kto?
-Nie chce...-zaczęłam płakać
-Dobrze już....-przytulił mnie mocno do siebie...-dokończymy potem...
-Ale co z dzieckiem?- powiedziałam przez płacz
-Nie martw się. Będę dbał jak o swoje....
Odetchnęłam z ulgą. Uśmiechnęłam się do Zayna a on otarł mi łzy z policzka...
-Kocham cię- wtuliłam się
-Ja Ciebie też...-odpowiedział
Po paru godzinach było już ciemno...z głową na kolanach chłopaka zaczęłam powoli zasypiać...
-Jesteś śpiąca?
-Troszkę...
-To może zostałabyś na noc?
-A niby gdzie bym miała spać?
-Heh..wiesz..jedna miłość jedno łóżko prawda?-zaśmiał się.
Zgodziłam się zostać.Spędziłam u chłopaka noc...NMie było szaleństw...byłam za bardzo zmęczona, a poza tym Zayn wiedział że byłam wrażliwa ....przynajmniej narazie...
Mam nadzieję że pozwoli mi u siebie zamieszkać...Tak bardzo go kocham....

*********************************************************************

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 3

*Louis*

Chcesz dać ko­muś do zro­zumienia, jak bar­dzo ważna jest dla ciebie pew­na spra­wa… Jak wielką rolę ona od­gry­wa w twoim życiu… Sta­rasz się, dosłow­nie i w prze­nośni to po­kazać… To bo­li… Ale wciąż masz gdzieś tą nadzieję na od­ro­binę zro­zumienia… Jed­nak naj­większy ból rodzi wte­dy, kiedy zda­jesz so­bie sprawę, że nap­rawdę jes­teś niez­ro­zumiana przez ko­goś na kim ci za­leży i praw­do­podob­nie zro­zumiana już nig­dy nie zos­ta­niesz… Kiedy człowiek zaczy­na do­ceniać war­tość se­kun­dy? Ja­ka jest jej war­tość? Tak niewiel­ka cząstka życia jest zaz­wyczaj niezauważana. Bo w końcu jest ich ty­le, że po pros­tu nie zwra­camy na nie uwa­gi. Nie chce­my się na nich sku­piać, bo to one po­kazują, jak szyb­ko ucieka nam czas. Więc… Czy kiedy­kol­wiek do­ceniamy war­tość se­kun­dy? Oczywiście , że tak. Tyle że momenty te są na tyle wyjątkowe iż wartość ich przekracza ludzkie wyobrażenie. Czy to możliwe ? Możliwe jest to by zwykła sekunda czy też dwie miały dla nas takie cholerne znaczenie ? Od dobrych kilku godzin wszyscy znajdowaliśmy się w domu/hotelu Harryego. Właściwie nic ciekawego nie robiliśmy oprócz tańczenia i picia....tak jakby "impreza". Zwykłe oglądanie filmu. Z racji tego że tak dawno nie znajdowaliśmy się w pełnym składzie. Gdyż to wypadek, to wyjazd czy jeszcze inne zdarzenia zwyczajnie nam na to nie pozwalały. Plan na dzisiejszy wieczór był prosty. Tak cholernie jej pragnąłem.Zwłaszcza że tak dawno je nie było....  Wstając z kanapy skierowałem się do kuchni wyjmując z szafki siedem kieliszków oraz dwie butelki wina. Zacznijmy od czegoś lekkiego. Wróciwszy do pokoju postawiłem naczynia na stole.
- Ja nie piję. - od razu powiedział Liam.
- Dlaczego ?
- Niby z nerką już wszystko dobrze ale wolę nie ryzykować.
- Ja też dziękuję. - oznajmił Harry uśmiechając się.
Cholera - będzie trudniej niż myślałem.
- Ty odmawiasz ? - spojrzałem na niego dziwnym wzrokiem.
Dzi­siaj mogę z czys­tym su­mieniem przyz­nać, że szczęście jest pojęciem względnym. Chwi­lowa eufo­ria jest tyl­ko częścią dro­gi do piekła. Pędzisz za tak ulot­ny­mi złudze­niami i marze­niami, które nie są do osiągnięcia. Omi­jasz drob­ne ra­dości myśląc, że da­lej cze­ka ol­brzy­mia nag­ro­da. Nie jes­tem pro­rokiem, który po­wie Ci co będzie. Jes­tem realis­tą, wiem dob­rze, że wszys­tko kiedyś znik­nie. Ja, Ty, my czy Wy? Ow­szem, także.
Ciesz się dniem pow­szed­nim, na­wet wte­dy, gdy i on staję się hor­ro­rem. Szu­kaj sen­su wszys­tkiego, nie uni­kaj ma­leńkich wróżek szczęścia.
- A i owszem. - odpowiedział.
- Do czego to doszło. - mruknąłem.
- Dla tego aniołka zrobię wszystko. - uśmiechnął się całując w głowę Jade.
Kurwa... Zostaw ją do cholery ! Może i to mój przyjaciel ale jeżeli chodzi o tą dziewczynę uwierzcie jestem zdolny do wszystkiego. Maskując moje niezadowolenie rozdałem każdemu kieliszki. Z racji tego że piątka z nas piła logiczne było to iż butelka nie starczy. I chodź nie wszystko szło do końca po mojej myśli, gdyż Styles oczywiście nie pije, bo "robi to dla Jade". Jezu co to ma do siebie ? Co się stanie jak trochę wypije. No może nie trochę. On musi przestać się starać. Jest idealny - niewątpliwie. Czemu mówię to ja ? Bo ja zwyczajnie nie chcę się łudzić. Kochający, na każde jej zawołanie, romantyczny, wierny, uczuciowy, pomaga, wiecznie uśmiechnięty. Czy czegoś potrzeba więcej ? Wydaje mi się że jeśli jest uczucie nie potrzeba już niczego. Czy to odnosi się jakoś do mnie ? W pewnym sensie tak. Dlaczego ? Otóż z racji tego że Jade ze mną była - może i nasz związek nie był bez skazy ale związek zawsze pozostaje związkiem, a i bycie razem równa sie uczuciu. Nie wierzę że Jade byłaby ze mną nic do mnie nie czując. A i uczucie nie może raz na zawsze zgasić swoich płomieni, zawsze coś tam się jeszcze będzie tliło, chodź nie w postaci bezgranicznej miłości ale niewątpliwie sentyment pozostaje. To właśnie moja nadzieja, to jest wlaśnie ta szansa. To jest coś przez co jestem z nią bliżej, niż Liam czy Zayn, Niall. Kiedy zauważyłam iż kieliszki opustoszały skierowałem się ponownie do kuchni tym razem biorąc butelkę wina, jak i mocniejszy alkohol. Oczywiście nikt pijany jeszcze nie był, gdyż zwyczajnie śmieszne by to było gdyby ktoś upił się kieliszkiem wina. Pochłonięci rozmową nawet nie zauważyliśmy kiedy w ruch szły kolejne porcje, kolejne butelki. Rzeczą jasną jest to iż nie piłem. Miałem swój powód. Zapytany o to zwyczajnie powiedziałem że nie mam ochoty. Nikt więcej nie dociekał co działało na moją korzyść. Godzinę później jakby się nie obejrzeć każdy był nieźle wstawiony. I to z Jade na czele. Właściwie nigdy dużo nie piła. Raz na jakiś czas można zaszaleć nieprawdaż ?
- Jade kochanie nie starczy ci już ? - zapytał z troską Harry lustrując ją wzorkiem.
- O Hazza ! - mrugnąłem do niego wskazując na dziewczynę pochłoniętą rozmową z Dan, nawet nie widziały kiedy alkohol się im kończy. - Czasami można - zaśmiałem się.
- Po prostu się martwię. - uśmiechnął się. Czyli nic nie podejrzewał...
- Nie ma o co. Przecież jest z nami. - szepnąłem.
- Właściwie. - mruknął.
- Widzisz.
- Głowa mnie boli - jęknął.
- Może chcesz się położyć. - zaproponowałem. To jest łatwiejsze niż myślałem.
- A ta tu pani - zaśmiał się wskazując na Jade - Upije się do nieprzytomności i potem kto ją będzie ratował.
- Nie martw się. Spokojnie. Wszystkim się zajme. Mam jeszcze Liama. Poradzimy sobie z nimi wszystkimi. Połóż się, prześpij, zachorujesz i co będzie. Szykuje się trochę pracy a bez ciebie nic nie zrobimy. A Jade  osobiście dostarczę ci do łóżka. Jak tylko zakończy swoją wymianę zdań z Danielle. Nie przesadzajmy, nic jej nie będzie.
- Dziękuję. Jak by co będę na górze. - wstał po czym podszedł do Jade calując ja w czubek głowy i zniknął za schodami.
Czuję że to będzie jedna z najlepszych nocy w moim życiu. Nie ob­raw­szy ce­lu nie doj­dziesz na­wet do głow­nej uli­cy
Będąc na skrzyżowa­niu bądź czuj­ny, nie zaw­sze masz pier­wszeństwo,
a i syg­na­li­zac­ja miewa us­ter­ki, wówczas mając wys­tar­czającą wie­dze
bez­ko­li­zyj­nie opuścisz je . Na­po­mi­naj in­nych bo bez nich i Two­ja wie­dza na nic się tu­taj nie zda.
Całe życie jes­teś za kółkiem , bądź czuj­ny , oraz od­ważnie za­ra­zem rozsądnie brnij śmiało choćby pod górę .
Wiem że szczes­cie juz tam na mnie cze­ka, nie­chby na końcu świata póki widzę dro­ge będe nią podążać .
Żyj tak ...Rozumiecie o co chodzi ? Tak właśnie od teraz będzie toczyło się moje życia. Czujny, musze zacząć myśleć też o sobie.
**************************************************************************

Teraz albo nigdy.

Jade była już w takim stanie iż nie kontrolowała tego co mówi że nie wspominając o tym co robi. Była jak w innym świecie. Nie wiedziała co się wokół niej dzieje, chyba nawet by nie poczuła jakby ktoś z całej siły uderzył ją w głowę. Co jest dla mnie przepustką do jej ciała. Potrzebuję jej, tak cholernie jej potrzebuję.

- No koniec zabawy. - mruknąłem. Podszedłem do Danielle ostrożnie chwytając ją za rękę. Doprowadziwszy ją do schodów uznałem że sama nie wejdzie dlatego powoli chwyciłem jej nogi ostrożnie kierując się ku górze. Zapukałem do pokoju Liama gdyż sam nie otworzył bym drzwi.

- To już chyba koniec zabawy. - zaśmiałem się cicho oddając dziewczynę w ręce przyjaciela. Pamiętałem o zachowaniu ciszy chodź by dlatego iż nie chciałem zbudzić Harrego.

- Boże co one za sobą zrobiły. - Liam chwycił się za głowę. - Jade też tak wygląda ?

- Jeszcze gorzej. Ona nie wie co się wokół niej dzieje. Nie wie co mówi, ledwo czuje. - odpowiedziałem nie wzbudzając podejrzeń. - Cóż dobrej nocy. Idę oddać Harremu zgubę.

- Dziękuję. I nawzajem. - zamknął drzwi.

Zszedłem z powrotem na dół wchodząc co salonu gdzie siedziała Jade. Boże sam jej widok sprawia że czuję się taki wyjątkowy. Jest taka piękna. Nie zastanawiając się długo wziąłem ją na ręce niosąc do swojej sypialni. Z racji tego że każdy spał nie musiałem się obawiać że ktoś cos zobaczy co w efekcie wiąże się ze tłumaczeniem się przed resztą dlaczego to właśnie niosę Jade do swojego pokoju zamiast do sypialni jej i Harrego. Zresztą nie ważne. Właściwie to ona się nawet nie odezwała. Spojrzawszy na jej twarz dostrzegłem że powodem tego jest to iż najzwyczajniej śpi. Co jest kolejnym ułatwieniem dla mnie. Naprawdę nie chce robić nic wbrew jej woli ale tak bardzo jej pragnę, tak bardzo chcę ją poczuć.

Ułożyłem ją na pościeli zaraz pojawiając się obok. Wyglądała tak niewinnie i jednocześnie kusząco. Przesunąłem palcem wzdłuż jej ramienia schodząc coraz niżej. Nie mogłem się powstrzymać, zwyczajnie tego nie kontrolowałem.

Moja dłoń automatycznie zahaczyła o jej koszulę która teraz strasznie na niej ciążyła. Wolnym ruchem podniosłem ją ku górze nie chcąc jej zbudzić.

Kiedy pozbyłem sie garderoby z nas obojga nic się dla mnie już nie liczyło. Spojrzałem na nią, jest taka piękna. Idealna... Odgarnąłem włosy z jej twarzy wsuwając rękę pomiędzy jej uda. Wiedziałem już od początku iż nie będę jak Harry, nie doprowadzę jej do szaleństwa, nie będzie mnie tak bardzo potrzebowała. Nie będzie tej miłości, nie będzie tych głębokich spojrzeń w oczy jakie dostrzegłem w Chicago kiedy, że tak to ujmę "podglądałem ich".

Opanowałem nerwy oblizując wargi po czym rozszerzyłem jej nogi. Po serii kilku głębokich wdechów delikatnie w nią wszedłem.

- Jesteś taka piękna. - szepnąłem jej do ucha, chodź wiedziałem że i tak tego nie słyszy.

Wykonując spokojne ruchy zacząłem całować jej usta. Oczywiście wszystko z umiarem gdyż jakby nie patrzeć mogła obudzić się w każdej chwili. Nie wiem jak alkohol działa na jej organizm. Nie wiem kiedy opadnie. Nie wiem kiedy przestanie działaś. Czy potrzebuje tylko chwili odpoczynku i krótkiej drzemki, czy też całego dnia.

Mimowolnie jęknąłem ciężko dysząc. Doprowadzała mnie do szału. Była taka delikatna. Czułem ją. Byłem w niej. Tworzyliśmy jedność, całość.

Dłonie wsunąłem pod jej plecy dociskając jej nagie ciało do siebie. Całowałem jej szyje, obojczyki. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu.

Każdy pocałunek, każda sekunda była niezapomniana. Chodź i może ich nie odwzajemniała nie przeszkadzało mi to. Liczyło się to iż jesteśmy w tym razem. Nie chcąc jej zranić byłem tak ostrożny jak nigdy. To takie niesamowite że mogę ją poczuć. Że mam ją tak blisko, dla siebie.

I chodź jej oczy były cały czas zamknięte, moje niezmiennie wpatrzone były w jej rysy twarzy. Wspominałem już o jej idealności ?

- Kocham cię. - szepnąłem.

- Kogo kochasz ? - usłyszałem głos.

Obróciłem głowę do tyłu wiedząc że słowa nie padły z ust Amy. To co tam zobaczyłem przeraziło mnie tak bardzo iż nie jestem w stanie tego opisać. Tego się nie spodziewałem.

- Jade ?! - krzyknął Harry.

TAK ! HARRY ! Stał w progu drzwi widząc na własne oczy jak jestem w jego dziewczynie. Jak jestem w JEGOJade .

Rozdział 2/3

*Harry*


Tak bardzo cieszę się że Jade zostaje...Mocno ją kocham.Mam wielkie plany na pryszłość. Myślę że gdyby nie została nasz związek szybko poległby. Dzisiaj zaprosiłem ją na imprezę...Będą na niej nasi pryjaciele...Jest to między innymi okazja żeby uczcić to że zostaje. Wszyscy bardzo się ucieszą...
Właśnie pojechałem po Jade, Niall'a i Alex.
Gdy dojechałem na miejsce Wyskoczyłem z samochodu jak szalony biegnąc w stronę domu Alex... Na progu spotkałem czekającą na mnie Jade. Gdy tylko ją zobaczyłem od razu rzuciłem się na nią...
-Tak bardzo tęskniłem-szepnąłem jej do ucha
Poczułem jak dziewczyna mocno mnie obejmuje....
-A ja tak bardzo cię kocham- odpowiedziała po cichu....Zobaczyłem że jej oczy napełniają  się łzami....Nie byłem pewien co sie dzieje....
-Wszystko okey?-spytałem nie puszczając dziewczyny
-Tak.! To łzy szczęścia Harry....Nie widziałam się tyle czasu....-odpowiadziała zachrypnięta...
Satliśmy wtuleni w siebie dobre pięć minut..... potem wsiedliśmy w samochód....
Po godzinie czasu BVyliśmy na miejscu...Impreza zdążyła się już dobrze rozkręcić.... Widziałem już Liama i Danielle.....Zayna jeszcze nie było....
Bawiliśmy się w najlepsze....Gdy minęła 23 stałem się mocno zmęczony i zaczęła mnie boleć głowa...ale tylko ja i Louis byliśmy trzeźwi...Jade i Danielle były jak nieprzytomnie.
-Spokojnie....Idź...Ja ci ją odstawie-powiedział Louis
-Okey dzięki-odpowiedziałem i poszedłem sie położyć do pokoju hotelowego.
*************************************************************************************

Rozdział 1

*Jade*


 Każdego dnia staram się zbliżyć do Harry'ego coraz bardziej...Boję się że gdy wyjadę miłość stanie się zwykłymi telefonami, sms-ami, e-mailami.... Nie chcę tego....Ale z drugiej strony muszę wyprowadzić się od rodziców.... Nie mam zamiaru patrzeć jak nowa żona mojego ojca wyżywa się na mnie, a on sam nic sobie z tego nie robi. Jestem już dorosła, umiem dać sobie radę...Gorzej z mieszkaniem....Hmmm...Już wiem! Alex! Zaraz do nie jadzwonie...Może ona mi pomoże...
-Halo? Alex?
-Tak.Cześć....Dawno cię nie słyszałam. Co u Ciebie?
-Mam duży problem...Pomożesz mi?
-Jasne. O co chodzi?
-Potrzebuje mieszkania, tylko na kilka dni...Później może zamieszkam u Hazzy.
-U mnie jest wolny pokój, ale co się stało?
-Poprostu nie chce już więcej....Nie chce więcej mieszkać z ojcem....
-Okej...Rozumiem....To dzisiaj przyjdź do mnie i wszystko rozpakujesz....
-Dobra dzięki...Do zobaczenia
-Hej....
Po skńczonej rozmowie głośno odsapnęłam z ulgą...Mam wielkie szczęście że Alex jest moją przyjaciółką...Myślę że trudno byłoby mi znaleźć kogoś takiego jak ona.
Po kilku godzinach byłam już u Alex. Zastałam tam też Horana siedzącego na kanapie i oglądajęcego mecz...
-Cześć- powiedziałam cicho wchodząc z walizką.
-Hej kicia- odparła Alex -Daj mi walizkę rozpakujesz się wieczorem bo widze że zmęczona jesteś....
-Dzięki- odpowiedziałam z uśmiechem i weszłam do salonu gdzie siedział Niall...
Od dawna wiedziałam że pomiędzy Alex a Niall'em coś było...Trudno było nie zauważyć...Te uśmiechy i pogaduchy...Miłość łatwo poznać....Teraz są szczęśliwą parą...Dobrze wiem że Niall planuje zaręczyny ale kryje się z tym do urodzin Alex które są za miesiąc....
-Cześć Niall-usiadłam obok chłopaka
-O hej Jade.... Słyszałem że się do nas wprowadzisz....
-Do was?
-No tak do nas....
-To od kiedy wy mieszkacie razem?
-Od  miesiąca...Dużo cię ominęło....
-Zdaję sobie z tego sprawę...Ale wiem też że to nie jest moja wina....-Moje oczy napłynęły łzami
-Ej.... przestań...słyszysz? - Irlandczyk podał mi chusteczkę i usiadł prosto
-Ale....Ja nie potrafie.....Rozumiesz?...Ja...-Próbowałam wyjaśniać zachrypniętym i zapłakanym głosem.
-Już....Cicho...-Horan przytulił mnie do siebie
W tym samym momencie weszła Alex....Podała mi herbatę i pytała mnie czy już okej....Odparłam że tak.....
-Masz - podała mi telefon siadając u Niall'a na kolanach
-Co to?-spytałam
-No telefon idiotko, a jak ci się wydaje?-rzekła z uśmiechem na twarzy
-No...ale co mam z tym zrobić...?
-Przed chwilą dzwonił do mnie Harry.Pytał gdzie jesteś....Myślał że u  siebie i tam był...Nie zastał Ciebie i zadzwonił do mnie. Powiedziałam mu że jesteś u mnie i że zostajesz na kilka dni...Poprosił żebyś szybko zadzwoniła jak tylko będziesz mogła.
-Aha....-odparłam spoglądając tempo w telefon
-No dzwoń....-krzyknęła Alex
Po chwili wybrałam numer i zadzwoniłam...Po dwóch sygnałach dostałam odpowiedź
-Cześć kochanie
-Hej Harry
-Coś się stało?
-Można tak powiedzieć
-Czyli?
-Nie mam ochoty o tym rozmawiać....Co chciałeś?
-Hmm jak to powiedzieć....Ja po prostu mocno za tobą tęsknię ...wiesz?
-Musisz wiedzieć że ja za Tobą też....I dlatego zostaje.
-Naprawdę??!!
-Tak...
-Nawet nie wies jak się cieszę! Przyjadę po Ciebie! Okey? Proszę!
-Dobrze ale Może wieczorem?
-Tak! właśnie wieczorem....Wieczorem dlatego że jest impreza....Będzie na niej Liam z Danielle, Louis , Ja, Ty , Zayn z Claudią i zaproś też Alex z Niall'em...
-Dobrze to do zobaczenia...
-Pa kochanie
Na tym skończyła się rozmowa....Zaprosiłam Niall'a i Alex na dzisiaj....Zgodzili się...Harry miał byc po mnie około siódmej... Już nie mogę się doczekać.
***********************************************************************************

Witam

Hey mam na imię Julia... Postanowiłam założyć bloga w którym będę mogła pisać swoje własne opowiadania z udziałem Justina Biebera i One Direction. Sama jestem wielką fanką Justina i wierną Directioner. Na początku pisałam tylko w zeszycie...zwyczajnym zeszycie który czytały tylko moje koleżanki... One namówiły mnie żebym rozpowrzechniła moje wymysły, gdyż bardzo im się spodobały....
Co jakiś czas zmieniam bohaterów w opowiadaniu, dlatego też możesz też brać w nim udział. Wystarczy że napiszeszdo mnie  kim chcesz być. Oto Mój ask :) . Jedyny kontakt .....
Bardzo też proszę o zostawianie komentarzy....Są dla mnie bardzo ważne.
...........................................................................................................................................................................
Miłego czytania <3