*Louis*
Chcesz dać komuś do zrozumienia, jak bardzo ważna jest dla ciebie pewna
sprawa… Jak wielką rolę ona odgrywa w twoim życiu… Starasz się, dosłownie
i w przenośni to pokazać… To boli… Ale wciąż masz gdzieś tą nadzieję
na odrobinę zrozumienia… Jednak największy ból rodzi wtedy, kiedy zdajesz
sobie sprawę, że naprawdę jesteś niezrozumiana przez kogoś na kim
ci zależy i prawdopodobnie zrozumiana już nigdy nie zostaniesz… Kiedy
człowiek zaczyna doceniać wartość sekundy? Jaka jest jej wartość? Tak
niewielka cząstka życia jest zazwyczaj niezauważana. Bo w końcu jest ich
tyle, że po prostu nie zwracamy na nie uwagi. Nie chcemy się na nich
skupiać, bo to one pokazują, jak szybko ucieka nam czas. Więc… Czy
kiedykolwiek doceniamy wartość sekundy? Oczywiście , że tak. Tyle że
momenty te są na tyle wyjątkowe iż wartość ich przekracza ludzkie wyobrażenie.
Czy to możliwe ? Możliwe jest to by zwykła sekunda czy też dwie miały dla nas
takie cholerne znaczenie ? Od dobrych kilku godzin wszyscy znajdowaliśmy
się w domu/hotelu Harryego. Właściwie nic ciekawego nie robiliśmy oprócz tańczenia i picia....tak jakby "impreza". Zwykłe oglądanie filmu. Z
racji tego że tak dawno nie znajdowaliśmy się w pełnym składzie. Gdyż to
wypadek, to wyjazd czy jeszcze inne zdarzenia zwyczajnie nam na to nie
pozwalały. Plan na dzisiejszy wieczór był prosty. Tak cholernie jej pragnąłem.Zwłaszcza że tak dawno je nie było....
Wstając z kanapy skierowałem się do kuchni wyjmując z szafki siedem kieliszków
oraz dwie butelki wina. Zacznijmy od czegoś lekkiego. Wróciwszy do pokoju
postawiłem naczynia na stole.
- Ja nie piję. - od razu powiedział Liam.
-
Dlaczego ?
- Niby z nerką już wszystko dobrze ale wolę nie ryzykować.
- Ja
też dziękuję. - oznajmił Harry uśmiechając się.
Cholera - będzie trudniej niż
myślałem.
- Ty odmawiasz ? - spojrzałem na niego dziwnym
wzrokiem.
Dzisiaj mogę z czystym sumieniem przyznać, że szczęście
jest pojęciem względnym. Chwilowa euforia jest tylko częścią drogi
do piekła. Pędzisz za tak ulotnymi złudzeniami i marzeniami, które
nie są do osiągnięcia. Omijasz drobne radości myśląc, że dalej czeka
olbrzymia nagroda. Nie jestem prorokiem, który powie Ci co będzie.
Jestem realistą, wiem dobrze, że wszystko kiedyś zniknie. Ja, Ty, my czy
Wy? Owszem, także.
Ciesz się dniem powszednim, nawet wtedy, gdy
i on staję się horrorem. Szukaj sensu wszystkiego, nie unikaj maleńkich
wróżek szczęścia.
- A i owszem. - odpowiedział.
- Do czego to doszło.
- mruknąłem.
- Dla tego aniołka zrobię wszystko. - uśmiechnął się całując w
głowę Jade.
Kurwa... Zostaw ją do cholery ! Może i to mój przyjaciel ale
jeżeli chodzi o tą dziewczynę uwierzcie jestem zdolny do wszystkiego. Maskując
moje niezadowolenie rozdałem każdemu kieliszki. Z racji tego że piątka z nas
piła logiczne było to iż butelka nie starczy. I chodź nie wszystko szło do końca
po mojej myśli, gdyż Styles oczywiście nie pije, bo "robi to dla Jade". Jezu co to
ma do siebie ? Co się stanie jak trochę wypije. No może nie trochę. On musi
przestać się starać. Jest idealny - niewątpliwie. Czemu mówię to ja ? Bo ja
zwyczajnie nie chcę się łudzić. Kochający, na każde jej zawołanie, romantyczny,
wierny, uczuciowy, pomaga, wiecznie uśmiechnięty. Czy czegoś potrzeba więcej ?
Wydaje mi się że jeśli jest uczucie nie potrzeba już niczego. Czy to odnosi się
jakoś do mnie ? W pewnym sensie tak. Dlaczego ? Otóż z racji tego że Jade ze mną
była - może i nasz związek nie był bez skazy ale związek zawsze pozostaje
związkiem, a i bycie razem równa sie uczuciu. Nie wierzę że Jade byłaby ze mną
nic do mnie nie czując. A i uczucie nie może raz na zawsze zgasić swoich
płomieni, zawsze coś tam się jeszcze będzie tliło, chodź nie w postaci
bezgranicznej miłości ale niewątpliwie sentyment pozostaje. To właśnie moja
nadzieja, to jest wlaśnie ta szansa. To jest coś przez co jestem z nią bliżej,
niż Liam czy Zayn, Niall. Kiedy zauważyłam iż kieliszki opustoszały skierowałem
się ponownie do kuchni tym razem biorąc butelkę wina, jak i mocniejszy alkohol.
Oczywiście nikt pijany jeszcze nie był, gdyż zwyczajnie śmieszne by to było
gdyby ktoś upił się kieliszkiem wina. Pochłonięci rozmową nawet nie zauważyliśmy
kiedy w ruch szły kolejne porcje, kolejne butelki. Rzeczą jasną jest to iż nie
piłem. Miałem swój powód. Zapytany o to zwyczajnie powiedziałem że nie mam
ochoty. Nikt więcej nie dociekał co działało na moją korzyść. Godzinę później
jakby się nie obejrzeć każdy był nieźle wstawiony. I to z Jade na czele.
Właściwie nigdy dużo nie piła. Raz na jakiś czas można zaszaleć nieprawdaż
?
- Jade kochanie nie starczy ci już ? - zapytał z troską Harry lustrując ją
wzorkiem.
- O Hazza ! - mrugnąłem do niego wskazując na dziewczynę
pochłoniętą rozmową z Dan, nawet nie widziały kiedy alkohol się im kończy. -
Czasami można - zaśmiałem się.
- Po prostu się martwię. - uśmiechnął się.
Czyli nic nie podejrzewał...
- Nie ma o co. Przecież jest z nami. -
szepnąłem.
- Właściwie. - mruknął.
- Widzisz.
- Głowa mnie boli -
jęknął.
- Może chcesz się położyć. - zaproponowałem. To jest łatwiejsze niż
myślałem.
- A ta tu pani - zaśmiał się wskazując na Jade - Upije się do
nieprzytomności i potem kto ją będzie ratował.
- Nie martw się. Spokojnie.
Wszystkim się zajme. Mam jeszcze Liama. Poradzimy sobie z nimi wszystkimi. Połóż
się, prześpij, zachorujesz i co będzie. Szykuje się trochę pracy a bez ciebie
nic nie zrobimy. A Jade osobiście dostarczę ci do łóżka. Jak tylko zakończy swoją
wymianę zdań z Danielle. Nie przesadzajmy, nic jej nie będzie.
- Dziękuję.
Jak by co będę na górze. - wstał po czym podszedł do Jade calując ja w czubek
głowy i zniknął za schodami.
Czuję że to będzie jedna z najlepszych nocy w
moim życiu. Nie obrawszy celu nie dojdziesz nawet do głownej
ulicy
Będąc na skrzyżowaniu bądź czujny, nie zawsze masz pierwszeństwo,
a i sygnalizacja miewa usterki, wówczas mając wystarczającą
wiedze
bezkolizyjnie opuścisz je . Napominaj innych bo bez nich
i Twoja wiedza na nic się tutaj nie zda.
Całe życie jesteś za kółkiem
, bądź czujny , oraz odważnie zarazem rozsądnie brnij śmiało choćby pod górę
.
Wiem że szczescie juz tam na mnie czeka, niechby na końcu świata póki
widzę droge będe nią podążać .
Żyj tak ...Rozumiecie o co chodzi ? Tak
właśnie od teraz będzie toczyło się moje życia. Czujny, musze zacząć myśleć też
o sobie.
**************************************************************************
Teraz albo nigdy.
Jade była już w takim stanie iż nie kontrolowała tego co
mówi że nie wspominając o tym co robi. Była jak w innym świecie. Nie wiedziała
co się wokół niej dzieje, chyba nawet by nie poczuła jakby ktoś z całej siły
uderzył ją w głowę. Co jest dla mnie przepustką do jej ciała. Potrzebuję jej,
tak cholernie jej potrzebuję.
- No koniec zabawy. - mruknąłem. Podszedłem
do Danielle ostrożnie chwytając ją za rękę. Doprowadziwszy ją do schodów uznałem
że sama nie wejdzie dlatego powoli chwyciłem jej nogi ostrożnie kierując się ku
górze. Zapukałem do pokoju Liama gdyż sam nie otworzył bym drzwi.
- To
już chyba koniec zabawy. - zaśmiałem się cicho oddając dziewczynę w ręce
przyjaciela. Pamiętałem o zachowaniu ciszy chodź by dlatego iż nie chciałem
zbudzić Harrego.
- Boże co one za sobą zrobiły. - Liam chwycił się za
głowę. - Jade też tak wygląda ?
- Jeszcze gorzej. Ona nie wie co się wokół
niej dzieje. Nie wie co mówi, ledwo czuje. - odpowiedziałem nie wzbudzając
podejrzeń. - Cóż dobrej nocy. Idę oddać Harremu zgubę.
- Dziękuję. I
nawzajem. - zamknął drzwi.
Zszedłem z powrotem na dół wchodząc co salonu
gdzie siedziała Jade. Boże sam jej widok sprawia że czuję się taki wyjątkowy.
Jest taka piękna. Nie zastanawiając się długo wziąłem ją na ręce niosąc do
swojej sypialni. Z racji tego że każdy spał nie musiałem się obawiać że ktoś cos
zobaczy co w efekcie wiąże się ze tłumaczeniem się przed resztą dlaczego to
właśnie niosę Jade do swojego pokoju zamiast do sypialni jej i Harrego. Zresztą
nie ważne. Właściwie to ona się nawet nie odezwała. Spojrzawszy na jej twarz
dostrzegłem że powodem tego jest to iż najzwyczajniej śpi. Co jest kolejnym
ułatwieniem dla mnie. Naprawdę nie chce robić nic wbrew jej woli ale tak bardzo
jej pragnę, tak bardzo chcę ją poczuć.
Ułożyłem ją na pościeli zaraz
pojawiając się obok. Wyglądała tak niewinnie i jednocześnie kusząco. Przesunąłem
palcem wzdłuż jej ramienia schodząc coraz niżej. Nie mogłem się powstrzymać,
zwyczajnie tego nie kontrolowałem.
Moja dłoń automatycznie zahaczyła o
jej koszulę która teraz strasznie na niej ciążyła. Wolnym ruchem podniosłem ją
ku górze nie chcąc jej zbudzić.
Kiedy pozbyłem sie garderoby z nas obojga
nic się dla mnie już nie liczyło. Spojrzałem na nią, jest taka piękna.
Idealna... Odgarnąłem włosy z jej twarzy wsuwając rękę pomiędzy jej uda.
Wiedziałem już od początku iż nie będę jak Harry, nie doprowadzę jej do
szaleństwa, nie będzie mnie tak bardzo potrzebowała. Nie będzie tej miłości, nie
będzie tych głębokich spojrzeń w oczy jakie dostrzegłem w Chicago kiedy, że tak
to ujmę "podglądałem ich".
Opanowałem nerwy oblizując wargi po czym
rozszerzyłem jej nogi. Po serii kilku głębokich wdechów delikatnie w nią
wszedłem.
- Jesteś taka piękna. - szepnąłem jej do ucha, chodź wiedziałem
że i tak tego nie słyszy.
Wykonując spokojne ruchy zacząłem całować jej
usta. Oczywiście wszystko z umiarem gdyż jakby nie patrzeć mogła obudzić się w
każdej chwili. Nie wiem jak alkohol działa na jej organizm. Nie wiem kiedy
opadnie. Nie wiem kiedy przestanie działaś. Czy potrzebuje tylko chwili
odpoczynku i krótkiej drzemki, czy też całego dnia.
Mimowolnie jęknąłem
ciężko dysząc. Doprowadzała mnie do szału. Była taka delikatna. Czułem ją. Byłem
w niej. Tworzyliśmy jedność, całość.
Dłonie wsunąłem pod jej plecy
dociskając jej nagie ciało do siebie. Całowałem jej szyje, obojczyki. To była
najpiękniejsza chwila w moim życiu.
Każdy pocałunek, każda sekunda była
niezapomniana. Chodź i może ich nie odwzajemniała nie przeszkadzało mi to.
Liczyło się to iż jesteśmy w tym razem. Nie chcąc jej zranić byłem tak ostrożny
jak nigdy. To takie niesamowite że mogę ją poczuć. Że mam ją tak blisko, dla
siebie.
I chodź jej oczy były cały czas zamknięte, moje niezmiennie
wpatrzone były w jej rysy twarzy. Wspominałem już o jej idealności ?
-
Kocham cię. - szepnąłem.
- Kogo kochasz ? - usłyszałem głos.
Obróciłem głowę do tyłu wiedząc że słowa nie padły z ust Amy. To co tam
zobaczyłem przeraziło mnie tak bardzo iż nie jestem w stanie tego opisać. Tego
się nie spodziewałem.
- Jade ?! - krzyknął Harry.
TAK ! HARRY !
Stał w progu drzwi widząc na własne oczy jak jestem w jego dziewczynie. Jak
jestem w JEGOJade .