*Louis*
- Życzę miłej zabawy Lou. - Harry szepnął cichutko. Już po kilku sekundach na jego policzkach dostrzegalna była spora ilość słonych łez. - Życzę miłej zabawy. - powtórzył po czym zwyczajnie odszedł.
Cholera. I dopiero w tej chwili dotarło do mnie co najlepszego zrobiłem, jakim kurewsko podłym chujem jestem. Upiłem dziewczynę przyjaciela, jego wysłałem do pokoju, po czym właściwie nie wiem jak to nazwać. Zgwałciłem ją ?
Nie, to chyba niedobre określenie. Zresztą czy to ważne ? Skrzywdziłem przyjaciela, skrzywdziłem kogoś kogo kocham, skrzywdziłem ich obu. Ale czy dopiero po dokonanym fakcie musiałem przejrzeć na oczy ?
Wziąłem głęboki oddech starając sie uspokoić.
Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, by nawiązać więź, wystarczy chwila by go stracić. Wystarczy chwila...
Jestem pierdolonym egoistą.
Wyobraźcie sobie sytuacje zupełnie odwrotną. Jesteśmy z Jade parą, planujemy wspólną przyszłość, aż tu pewnego dnia przychodzi Harry, upija ją do nieprzytomności a następnie rozbiera. Nie wiem co bym w takiej sytuacji zrobił. Nie wiem...
Najgorsze w tym wszystkim jest to iż Amy nie jest niczego świadoma. Nie ma pojęcia, nie śmie nawet snuć podejrzeń że zdolny jestem do czegoś tak podłego.
Podniosłem się ostrożnie z łóżka nie chcąc zbudzić dziewczyny, nasunąłem na siebie bokserki po czym wyszedłem z pokoju.
Muszę wszystko naprawić.
O ile jeszcze jest co naprawiać...
Przemknąłem cichutko korytarzem stając pod drzwiami sypialni Stylesa. Zacisnąwszy powieki delikatnie uchyliłem drzwi przechodząc przez próg pomieszczenia.
Sylwetka chłopaka wtulona była w dużą poduszkę na środku łóżka, z jego ust wydobywał się cichy szloch.
- Harry ja ... - zacząłem.
Na dźwięk mojego głosu gorączkowo się podniósł po dosłownie sekundzie znajdując się obok mnie. Chwycił moje ramiona popychając mnie na ścianę. Jestem dupkiem, należało mi się. Jego oczy przepełniała nienawiść w stosunku do mojej osoby... Miał do tego prawo...
- Nie odzywaj się do mnie - warknął szorstko. - Nie pokazuj mi się na oczy, nie wchodź mi w drogę, nie zbliżaj się do mnie nawet na kilometr. Rozumiesz ? Jesteś dla mnie nikim. Nigdy mówię nigdy bym się tego po tobie nie spodziewał. I ty nazywałeś siebie moim przyjacielem, moim bratem ? Zwodzisz mnie, upijasz moją dziewczynę, a potem kiedy myślisz że droga wolna od tak ją pieprzysz ? Co myślałeś ? Że ją przelecisz, nikt nie zauważy i po sprawie. - patrzył na mnie z niedowierzaniem. - Nienawidzę cię ! Jesteś zwykłym chujem. Masz ją za jakąś dziwkę ? Nie umiesz opanować swoich potrzeb i od tak pierdolisz moją dziewczynę ?! Czy ty w ogóle jesteś świadomy tego co zrobiłeś ? Czy ty masz pojęcie że to był gwałt ? Nie wiem co siedzi w tej twojej główce ale zrobiłeś to wbrew jej woli, co gorsze oni z zdaje sobie z tego sprawy czyż nie ?
Na jego policzkach pojawiła się kolejna porcja łez.
- Co chciałeś osiągnąć ? Zaliczyć ją i tak sobie żyć dalej ? A może wydawało ci się że jeżeli to zrobisz ona od razu do ciebie pobiegnie i rzuci ci się w ramiona ? Jesteś kurwa chujem ! Ona jest moja rozumiesz !? Jest moją miłością!!! - Harry rozpłakał sie na dobre, powoli usuwając się po ścianie.Usiawszy na podłodze skulił się chowając twarz w dłoniach.
Kurwa, co ja narobiłem.
Dopiero co wróciła, dopiero co jej zdrowie stało pod ogromnym znakiem zapytania, dopiero co wyszła z depresji...
Kurwa.
Nie myśląc długo zarzuciłem na siebie koszulkę oraz spodnie po czym wyszedłem z domu kierując się do własnego.
Co będzie dalej ?
**********************************************************************************
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz